Szkolenia internetowe dla dietetyków Paleta Diet

Blog

mgr Donata Krawczyk
Biegnij po swoje!

Ostatnio Facebook przypomniał mi o wydarzeniu z jesieni 2017 roku. 2 lata temu przebiegłam 10 km w założonym przeze mnie czasie poniżej 1 godziny. Jak to się zaczęło i dlaczego chce się z Wami tym podzielić? Już piszę…

Mój mąż od paru lat biega począwszy od krótszych biegów po maratony. Zawsze mu kibicowałam będąc z nim na imprezach biegowych. Z początku byłam tylko obserwatorem. Jednak widząc uczestników biegu, do których należały młode osoby, jak również starsze kobiety, dziadkowie, pomyślałam jak oni potrafią, to ja też mogę!

Chciałam spróbować, zaczynałam od 2 km, później troszkę więcej, zegarek pokazywał coraz lepsze czasy, co było mobilizujące. Radość była niesamowita, gdy udało mi się przebiec pierwsze 5 km. Podobało mi się to, że mój mąż mnie wspierał, a nie dyktował i wywierał presję. Dla niego 5 km to była rozgrzewka, ale wiedział, że dla mnie to ogromny wysiłek! Cieszył się, że sama zaczęłam biegać. Co ważne, była to moja wewnętrzna motywacja, nie jego przymus.

Pamiętam dzień biegu w Budapeszcie na 10 km. Moja druga połówka biegła wtedy maraton. Na trasie nie raz towarzyszyły mi myśli zatrzymaj się! nie dasz rady! Było strasznie gorąco i pot spływał mi po plecach, ale wiedziałam, że jak się zatrzymam to koniec. Dobiegłam, tak jak sobie założyłam poniżej godziny. Byłam niezmiernie szczęśliwa! To uczucie przekroczenia mety, osiągnięcia celu i satysfakcja, że mi się udało – niesamowite.

Kochani, czy mogę porównać bieg na 10 km z Waszą drogą ku osiągnięciu wymarzonej sylwetki?

Myślę, że tak. Zobaczcie, podczas odchudzania, nie raz macie dość, chcecie się zatrzymać. Pomyślcie, sobie wtedy co na Was czeka za metą? Szczęście, satysfakcja, że dotrwałaś/eś do końca.

Radość, z tego, że tym razem Ci się udało, że to Twoja zasługa, nikogo innego!

Nie porównuj się z innymi, niektórzy chudną szybciej, niektórzy wolniej, to jest kwestia indywidualna. Tak samo niektórzy przebiegną 5 km szybciej, inni wolniej, ale cel jest ten sam dotrwać do końca. Pamiętajcie, wyznaczajcie sobie małe cele, które doprowadzą Was do osiągnięcia głównego marzenia. Ja też nie wstałam z dnia na dzień i nie przebiegłam od razu 10 km. Zaczynałam od małych dystansów, a moje przygotowania trwały ok 4 miesięcy! Musicie być cierpliwi, a Wasza praca przyniesie zamierzone efekty. Trzymam za Was kciuki, nie jesteście sami 🙂

Autor:

mgr Donata Krawczyk

Przeczytaj kolejne artykuły naszego eksperta