Szkolenia internetowe dla dietetyków Paleta Diet

Blog

mgr Donata Krawczyk
Od nienawiści do samoakceptacji

Pani Berenika

Berenika, jesteś świadomą pacjentką, która przeszła jednak ciężką drogę od nienawiści samej siebie do samoakceptacji. Powiedz co wpłynęło na pojawienie się u Ciebie zaburzeń odżywiania w przeszłości?

Moje zaburzenia odżywiania zaczęły się tak naprawdę już w gimnazjum, kiedy skończyłam treningi taneczne w 2009 roku, które stały się dla mnie wyczerpujące i po prostu mi się znudziły. Mimo zakończenia mojej przygody z tańcem nie przestałam dużo jeść, zaczęłam jeść po kryjomu przed rodzicami produkty typu chipsy, słodycze. Warto również wspomnieć, że mimo wieku 12 lat ważyłam więcej, niż moje koleżanki i miałam zupełnie inną budowę ciała, której wtedy nie rozumiałam. Ważyłam 65-70 kg, przy wzroście 164 cm i zawsze miałam bardziej rozbudowane nogi, jednak w tamtym okresie uważałam się za „grubą”. Do tego z powodu mojego wyglądu dzieciaki w szkole zaczęły prześladować mnie psychicznie. Z punktu widzenia dnia dzisiejszego wiem, że ta waga była prawidłowa, jednak wtedy w internecie
i na co dzień dążyło się raczej do szczupłej sylwetki.

Kiedy zauważyłaś powagę sytuacji i co pomogło Ci się zdecydować na rozpoczęcie terapii? Co dała Ci terapia?

Powagę sytuacji zauważyłam dopiero na studiach, w roku 2019. Od roku 2009 przytyłam bardzo dużo, prawie 40 kg, do tego wyprowadziłam się rok wcześniej od rodziców i mogłam sama decydować co spożywam, w jakich ilościach, o jakich porach. Pierwszym i chyba najpoważniejszym objawem moich zaburzeń odżywiania, z którego zdałam sobie sprawę był fakt, że jedzenie jest w centrum mojego życia i towarzyszy mi w każdej sytuacji.

Na rozpoczęcie mojej terapii duży wpływ miała moja bezsilność w temacie jedzenia i to, że nie poradziłam sobie na kolejnej diecie, mimo mocnego postanowienia, że „tym razem się uda”. Bardzo dużym wsparciem był dla mnie w tamtym okresie (nadal jest oczywiście) mój Narzeczony, któremu powiedziałam, że coś jest nie tak. Trafiłam do cudownej terapeutki, z którą pracowałam w nurcie poznawczo-behawioralnym, który daje pacjentowi narzędzia do walki z napadowym objadaniem się. Terapia dała mi przede wszystkim kontrolę nad zaburzeniami odżywiania i totalnie zmieniła sposób postrzegania samej siebie, poprawiła samoocenę, pomogła mi zaakceptować samą siebie oraz przestałam się w tak dużym stopniu przejmować opinią innych ludzi, z czym miałam ogromny problem.

Z jakimi zaburzeniami odżywiania się zmagałaś? Czy mogłabyś je scharakteryzować?

Moje zaburzenia odżywiania są nazywane napadowym objadaniem się (tzw. BED – Binge Eating Disorder), które wbrew pozorom nie są rzadsze od anoreksji czy bulimii. Napady objadania się mają dwie podstawowe cechy wspólne: zjadana ilość jedzenia jest postrzegana za nadmierną i temu zjawisku towarzyszy utrata kontroli. Tempo jedzenia jest bardzo szybkie, łaknienie jest ogromne, w trakcie napadu odczuwa się radość z jedzenia, jednak potem występują silne negatywne emocje i człowiek czuje się ze sobą naprawdę źle, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Do tego możemy dodać aspekt finansowy, ponieważ trzeba to jedzenie kupić i spożyć, więc zaburzenia odżywiania pochłonęły bardzo dużą część pieniędzy. Napady u mnie były utrzymane w tajemnicy, jadłam wtedy kiedy nikogo nie było w domu, często uprzednio głodząc się cały dzień, ponieważ bardzo wstydziłam się jeść przy innych, wyrzucałam również po kryjomu opakowania, aby nikt się nie zorientował. Im silniejsze były restrykcje (zakazywanie jedzenia ulubionych produktów, głodzenie się, diety „wszystko albo nic”), obawy o sylwetkę, tym silniejsze były napady, które często były spowodowane negatywnymi wydarzeniami, myślami i nastrojami. Jest to po prostu błędne koło, z którego ciężko samemu się wyrwać.

Parę miesięcy temu rozpoczęłaś z nami dietoterapię. Jakie pozytywne aspekty zauważasz uczęszczając do Palety Diet?

Jest ich tak wiele! Piję o wiele więcej wody, chociaż czasami jest ciężko i wspólnie z tym walczymy. Jem dużo warzyw, owoców, spożywam posiłki o regularnych porach i staram się wprowadzać więcej aktywności fizycznej do życia codziennego. Zwiększa się również moja świadomość w zakresie zdrowego jedzenia i podejście do samej siebie.

Jakie złe nawyki żywieniowe popełniałaś wcześniej, a jaką zmianę zauważasz teraz? Jak zmienił się Twój sposób żywienia?

Przede wszystkim w mojej diecie królował głównie cukier i tłuszcz, jeśli na moim talerzu znajdował się kawałek warzywa – to już można było uznać za święto. Jadłam bardzo dużo słodyczy, tłustych, ciężkich potraw i popijałam to gazowanymi napojami w dużych ilościach.
Z perspektywy dnia dzisiejszego jem o wiele bardziej różnorodnie, w mojej diecie królują warzywa, owoce, źródła dobrego białka, unikam cukru, piję wodę i staram się więcej ruszać. Od zakończenia terapii w 2019 roku jem o regularnych porach, ponieważ jest to dla mnie zasada i pewność, że moje zaburzenia odżywiania będą wyciszone i nie wrócą. Wyjście z zaburzeń odżywiania jest jednak ciągłą pracą nad sobą, treningiem kontroli i planowania.

Co powiedziałabyś osobom, które może jak Ty są w trudnym okresie i zastanawiają się do kogo udać się po pomoc?

Przede wszystkim porozmawiajcie o tym z kimś. Może to być ktoś z rodziny, bliski przyjaciel lub jeśli macie możliwość znajdźcie dobrego psychoterapeutę, psychiatrę, psychodietetyka. Duszenie emocji i działanie na własną rękę może tylko zaszkodzić i pogłębić zaburzenia odżywiania. Nie bójcie się prosić o pomoc! Z doświadczenia wiem, że jest to najtrudniejszy krok w walce o swoje zdrowie. Jednak, gdy zrobicie pierwszy krok będziecie na dobrej drodze do odzyskania kontroli nad swoim życiem, jedzenie nie będzie Wami rządziło i stanowiło centrum wszechświata, a będzie tylko pokarmem i niczym więcej.

Co powiedziałabyś młodszej sobie?

Nie musisz być taka jak inni, nie musisz być samowystarczalna i zawsze silna. Nie warto porównywać się z innymi, ponieważ każdy człowiek jest inny i to jest w nas wyjątkowe. Waga to tylko liczba, która Cię nie definiuje jako człowieka. To co mnie definiuje jako wartościową osobę noszę w środku, a nie na zewnątrz. Cieszę się, że moje ciało daje mi możliwość życia i przeżywania tak wielu wspaniałych momentów wśród bliskich i przyjaciół. Mimo wszystko nie rezygnuj ze swoich marzeń i walcz o siebie. Trudności będą zawsze, pamiętaj jednak, że masz się do kogo zwrócić w kryzysowej chwili i nie jesteś sama.

Bądź dla siebie pełna miłości i akceptacji.

Z pacjentką rozmawiała mgr Donata Krawczyk

Przeczytaj kolejne artykuły naszego eksperta