Jeszcze niedawno jedzenie potrafiło zajmować sporą część dnia. Co będzie na obiad? Może coś słodkiego? Co jest w lodówce? Po rozpoczęciu leczenia nagle robi się ciszej. Porcje są mniejsze. Sytość pojawia się szybciej. Czasami o posiłku trzeba sobie wręcz przypomnieć.
Dla osoby, która przez lata walczyła z silnym apetytem, może to być ogromna zmiana.
I tutaj pojawia się pułapka. „Skoro nie jestem głodna, to najlepiej po prostu nie jeść”
Podczas terapii GLP-1 nie chodzi o to, żeby sprawdzić, jak mało jesteśmy w stanie zjeść. Chodzi o to, żeby w mniejszej ilości jedzenia nadal zmieścić to, czego organizm potrzebuje.
Leki działające na szlaki inkretynowe wpływają między innymi na apetyt, sytość i ilość spożywanej energii. Semaglutyd jest agonistą receptora GLP-1, natomiast tirzepatyd działa jednocześnie na receptory GIP i GLP-1.
Skuteczność tych terapii w redukcji masy ciała została dobrze udokumentowana w badaniach klinicznych. Ale mniejsza ilość jedzenia ma również drugą stronę.
Jeżeli zamiast obiadu pojawia się pół jogurtu, a kolację zastępuje herbata, razem z energią może zmniejszać się również podaż białka, błonnika, witamin, składników mineralnych i płynów.
Przy mniejszych porcjach jakość diety ma jeszcze większe znaczenie
Dlatego dobrze zaplanowana dieta przy GLP-1 nie powinna koncentrować się wyłącznie na kaloriach. Przy mniejszych porcjach szczególnego znaczenia nabiera jakość tego, co rzeczywiście trafia na talerz.
Redukcja masy ciała to nie tylko tkanka tłuszczowa
W badaniach oceniających skład ciała podczas terapii inkretynowych obserwuje się również zmniejszenie masy beztłuszczowej. Około 75% utraconej masy stanowiła tkanka tłuszczowa, a około 25% masa beztłuszczowa. Masa beztłuszczowa nie jest synonimem mięśni. Obejmuje również wodę, narządy i inne tkanki. Nie należy więc automatycznie interpretować tego wyniku jako „25% utraconej masy to mięśnie”.
Nie zmienia to jednak faktu, że podczas redukcji warto myśleć nie tylko o liczbie na wadze, ale również o zachowaniu sprawności i masy mięśniowej. Znaczenie ma tutaj zarówno odpowiednia podaż białka, jak i aktywność fizyczna, szczególnie trening oporowy dopasowany do możliwości i stanu zdrowia.
„Jeżeli zjem tylko część tego posiłku, co warto zjeść najpierw?”
Jednym z priorytetów jest odpowiednia ilość białka. W zależności od preferencji i stanu zdrowia mogą to być jaja, ryby, chude mięso, skyr, jogurt wysokobiałkowy, twaróg, tofu czy rośliny strączkowe. Są to również produkty, które przy niewielkiej objętości dostarczają stosunkowo dużo wartości odżywczych.
Przy bardzo małym apetycie łatwiej zjeść kilka wartościowych kęsów niż dużą objętościowo porcję, która szybko daje uczucie pełności. Ma to szczególne znaczenie u osób, które po kilku kęsach czują już wyraźną sytość.
Nie oznacza to jednak, że każda osoba stosująca GLP-1 powinna automatycznie przejść na dietę bardzo wysokobiałkową. Zapotrzebowanie zależy między innymi od masy ciała, wieku, aktywności, stanu zdrowia i tempa redukcji, dlatego najlepiej ustalać je indywidualnie.
Co zrobić, jeśli pojawiają się nudności lub silne uczucie pełności?
Nudności, uczucie pełności, zaparcia, biegunka czy wymioty należą do działań niepożądanych obserwowanych podczas terapii lekami inkretynowymi. Wtedy idealny jadłospis może kompletnie nie pasować do konkretnej osoby.
U części pacjentów lepiej sprawdzają się mniejsze porcje, spokojniejsze tempo jedzenia i kilka mniejszych posiłków zamiast dwóch bardzo dużych. Znaczenie ma również odpowiednie nawodnienie oraz obserwacja tolerancji poszczególnych potraw.
Jeżeli przez większość dnia jedzenie wywołuje silną niechęć albo nawet niewielkie porcje powodują nasilone dolegliwości, nie powinno się próbować rozwiązywać problemu wyłącznie dietą. Takie objawy warto omówić z lekarzem prowadzącym.
Jeżeli przez wiele lat jedzenie było nagrodą po ciężkim dniu, sposobem na nudę albo metodą rozładowywania napięcia, gwałtowne zmniejszenie zainteresowania jedzeniem może zostawić po sobie… pustą przestrzeń.
Co zrobić ze stresem, skoro tym razem nie pojawia się automatyczna potrzeba sięgnięcia po jedzenie?
To moment, w którym farmakoterapia może spotkać się z psychodietetyką. Leczenie może zmienić siłę głodu i zainteresowanie jedzeniem. Warto wykorzystać ten czas także do budowania sposobu żywienia i nowych zachowań, które nie opierają się wyłącznie na działaniu leku.
Powrót części masy ciała po zakończeniu farmakoterapii jest obserwowany w badaniach i nie jest powiązany z „brakiem silnej woli” pacjenta.
Otyłość jest chorobą przewlekłą, dlatego farmakoterapia coraz częściej traktowana jest jako element długoterminowego leczenia, a nie krótkotrwała metoda na kilka miesięcy.

